"Dorian czy Chaol? A może żaden?", czyli....RECENZJA "SZKLANEGO TRONU" I "KORONY W MROKU"

Jestem, powróciłam, żyję i wreszcie mam chwilę, żeby coś napisać. Tym razem padło na serię, która w ostatnim czasie zawładnęła mną całkowicie, a dokładnie jej pierwsze dwa tomy, czyli "Szklany tron" i "Korona w mroku"!




Książki, od których oczekiwałam wiele i dostałam to z nawiązką. Ostatnio wszystkie serie, po które sięgam, okazują się hitem. 
Jak wiecie (bądź nie wiecie), wszystkie cztery tomy serii nabyłam w ciemno. Nie miałam pojęcia o czym ta historia jest, wiedziałam tylko, że mnóstwo osób się nią zachwyca, a mimo to kupowałam wszystkie tomy, zaraz po ich wydaniu. I tu muszę się przyznać, że wpływ na to miała moja wewnętrzna sroka. Chodzi oczywiście o okładki. Ten pomysł z okładką tylną...genialne! Naprawdę, wydawnictwo Uroboros spisało się na medal. Widziałam już projekt okładki 5 tomu, którego premiery już wyczekuję i...ach. no cudo! "Empire of Storms" podbije moje serce, czuję to w kościach ♥

Postanowiłam napisać o obu tych książkach w jednym poście, ponieważ przeczytałam już 3 tom i wiem, że te są stosunkowo do siebie podobne. Co więcej, jak dla mnie, można by do 1 tomu dołożyć drugi, pominąć niektóre niepotrzebne fragmenty na początku drugiego i zrobić jeden a porządny tom.

Dosyć paplaniny, czas skupić się na książkach.


"SZKLANY TRON"

SARAH J. MAAS
CYKL: SZKLANY TRON - TOM 1
WYDAWNICTWO UROBOROS
GATUNEK: FANTASTYKA



O tej książce pierwszy raz usłyszałam na BookTube (jak o większości książek). Zaczęło się chyba od Darki z Więcej Książków, bo ona kocha tę serię i często o niej mówi. "Szklany tron" brałam do ręki i odkładałam, podczas wizyty w Empiku, chyba z 5 razy. Co najmniej. Miałam dylemat czy wybrać ją, czy "Czas żniw".  Nie miałam jednak potem czasu, ani zbytniej ochoty, żeby się za nią zabrać. Dopiero po "Czasie żniw" nabrałam chęci na coś mocniejszego, a byłam pewna, że "Szklanym tronie" nie zabraknie walk, akcji i rozlewu krwi.
"Szaklany tron" był ze mną we Włoszech. Czytałam go w drodze powrotnej i myślę, że to, jak bardzo mi się on podobał, obrazuje fakt, iż wiedziałam, że nie wytrzymam bez drugiego tomu, zanim jeszcze tę książkę skończyłam. Poprosiłam rodziców, żeby zabrali mi "Koronę w mroku" do Wrocławia i w samochodzie od razu się do niej dorwałam.

Nie mam pojęcia jak zacząć mówić o tej książce. Na początku chciałam nakreślić historię Erilei i Adarlanu, ale stwierdziłam, że mogłoby to powiedzieć wam za dużo. Pokażę wam więc tylko piękną mapkę, którą mamy na początku każdego z tomów:




..i opowiem wam więcej o akcji książki.
Celaena Sardothien ma zaledwie siedemnaście lat, a mimo to, jest już okrzyknięta Zabójczynią Adarlanu. Została wyszkolona przez Arobynna Hamela, Króla Zabójców, i to pod jego opieką zarabiała, zabijając na zlecenie. 
Niestety, na skutek nieszczęśliwych okoliczności, Celaena została złapana i zesłana do kopalni soli w Endovier, gdzie miała pracować niewolniczo do końca swoich dni. I tu, po raz kolejny, pokazuje ona, że nie jest byle kim. Praca w kopalni soli wykańcza, i wielu umiera po zaledwie kilku miesiącach, dziewczyna wytrzymuje tam jednak ponad rok. Do momentu, w którym do Endovier dociera następca tronu Adarlanu, Dorian Havilliard. Książę proponuje dziewczynie, by ta została jego kandydatką w turnieju na Królewską Obrończynię, tudzież Zabójczynię. Ma zmagać się w cięzkich próbach z innymi zabójcami i złodziejami. Jeśli wygra, po 4 latach pracy zostanie uwolniona i oczyszczona z zarzutów. 
Takim oto sposobem główna bohaterka trafia do szklanego zamku, miejsca, którego nienawidzi, ze względu na panującego króla. Jednak w zamku czai się większe zło niż władca Adarlanu. W dziwnych okolicznościach giną uczestnicy turnieju. Magia, która miała wyginąć 10 lat temu, krąży po zamku. Celaena musi rozwiązać zagadkę mrocznych zabójstw, nim sama stanie się ofiarą.
Nie brakuje tutaj również wątku miłosnego. Jest on bardzo subtelnie wpleciony, przez co nie dominuje akcji tej książki. Podczas czytania, ten wątek bardzo mnie absorbował i bardzo go przeżywałam (teraz, w trakcie 4 tomu, już trochę inaczej na to wszystko patrzę).

Cała historia jest bardzo dokładnie przemyślana, choć może w tym tomie nie do końca to jeszcze widać. Jest tu pełno akcji, przez co książkę czyta się szybko i trudno się od niej oderwać. Wiadomo, to jest początek historii. Trzeba się w nią wbić, te pierwsze strony nie wciągają od razu. To jednak, co dzieje się dalej...akcja za akcją. Przy tej książce naprawdę nie da się nudzić. Ciche intrygi, ukryte zło, wątki kryminalny i miłosny...wszystko przenika się w idealny sposób tworząc spójną i jednolitą historię, od której można się uzależnić.

Celaena jest wyjątkową bohaterką. Jest bezwzględna i silna, ale jednocześnie bardzo kobieca i pewna siebie, momentami wręcz arogancka. Widać drzemiącą w niej nastolatkę. Dziewczyna potrafi zgładzić przeciwnika jednym zamachem, a jednocześnie narzeka na brak pantofelków po wstaniu z łóżka, bo podłoga jest za zimna, lub wybrzydza przy wyborze ubrań. Trzeba jej przyznać, bywa irytująca, jednak dzięki temu wydaje się bardziej prawdziwa.
Dorian, młody książę uwielbiający piękne kobiety i dobrą zabawę oraz..książki. Myślę, że tym mnie uwiódł. Trochę rozpieszczony chłopiec, dzięki Celaenie oraz wydarzeniom turnieju, zaczyna powoli dorastać. Chłopak nigdy nie zgadzał się w pełni ze swoim ojcem, jednak dopiero teraz zaczyna dostrzegać kim tak naprawdę jest jego rodziciel.
Król Adarlanu, czyli okropny sukinsyn. Człowiek wielkiej potęgi, który dąży do celu po trupach. Dosłownie.
Co do Chaola...Kapitan Gwardii jest mi trochę obojętny. Jest okay, ale nie wzbudza we mnie jakichś ciepłych uczuć. Jego bezwzględność i siła wydają mi się zbyt udawane. 
Nehemia, piękna księżniczka, która kocha swoje królestwo i ma zamiar o nie walczyć. Momentami wzbudza jednak mieszane uczucia.
Elena, kim jest ta tajemnicza królowa?
No i Strzała. Kocham psy, więc gest Doriana oraz sama suczka bardzo mnie urzekły.




Okładka jest piękna. Pierwszym moim skojarzeniem po spojrzeniu na awers był "Assassin's Creed". Za to rewers...w życiu nie widziałam tak przemyślanej i ślicznej okładki. Myślę, że to dodatkowo podkreśla rozbieżność charakteru głównej bohaterki. No i oczywiście ten mieniący się napis..niestety mój uległ częściowemu zniszczeniu w trakcie transportu w walizce, na plaży oraz w torebce :(

Wszystkim którzy lubią takie klimaty polecam "Szklany Tron" z całego serca. Akcja książki i sama fabuła jest bardzo wciągająca, a nie możemy zapomnieć że to dopiero początek tej fascynującej serii! 
No i autorka, która jest bardzo młoda i równie mocno jak ja kocha "Gwiezdne Wojny" oraz "Władcę Pierścieni" ♥

A jeśli przeczytaliście już "Szklany Tron"...


"KORONA W MROKU"

 SARAH J. MAAS
CYKL: SZKLANY TRON - TOM 2
WYDAWNICTWO UROBOROS 
GATUNEK: FANTASTYKA
  

(Jeśli nie czytałeś "Szklanego tronu", nie polecam czytać tej części recenzji)




Jeśli ktoś mnie obserwuje na stronie, to wie, jak bardzo irytowałam się czytając tę książkę. Parring, za którym nie przepadam. Niepotrzebne namnożenie wątku miłosnego. Brak porządnej akcji. Irytujące zachowanie bohaterów. To wszystko charakteryzuje pierwszą połowę tej książki.
  
Celaena zdobyła tytuł Królewskiej Obrończyni. Jej życie uległo zmianie. Ma teraz własną komnatę w zamku, przyjaciół, służącą, a za każde wykonane zlecenie jest sowicie wynagradzana. Może sobie pozwolić na zakup nowych sukni, książek, drobiazgów...Czego tu nie zazdrościć?
Obowiązki, mimo wszystko, są parszywe. Obrończyni nie tylko musi chronić króla, ale również wypełniać jego rozkazy oraz powierzone jej misje. Musi użyć swoich umiejętności oraz przebiegłości, i ciągle udowadniać, że zasłużyła na miano zabójczyni. Przyjaciele Celaeny nie akceptują tego, że dziewczyna tak łatwo przeszła na stronę bezwzględnego króla i zabija niewinnych ludzi.
Tymczasem, o spiskowanie przeciwko koronie zostaje oskarżony Archer Finn, czyli dawny znajomy dziewczyny. Mężczyzna do towarzystwa, zapoznany dawno temu w Twierdzy Zabójców, ma ogromne umiejętności uwodzenia i kłamania. Czy Celaena ulegnie jego urokowi? 
Nad stosunkami dziewczyny i jej przyjaciół zawisają ciemne chmury. Nehemia próbuje skłonić Obrończynię do pomocy w buncie. Między Chaolem a nią występują ciągłe przepychanki, bo żadne nie potrafi określić swych uczuć. Dawna więź z Dorianem urywa się... 
A sam książę odkrywa swą skrywaną moc. Czy uda mu się odkryć do czego jest tak naprawdę zdolny? I jak bardzo zmieni to jego życie?

Zło czai się w każdym kącie zamku. 

Co tak naprawdę ukrywa król?

Zapowiada się ciekawie nieprawdaż? Dlaczego więc, tak narzekam? Przez pierwszą połowę książki musiałam się przecisnąć. Tak naprawdę, poza akcją związaną z Dorianem i jednorazowym wyskokiem Celaeny, nie dzieje się tu nic konkretnego. Skupiamy się na rzeczach niepotrzebnych. Tak jakby autorka nie miała pomysłu co napisać i stwierdziła "dobra, walnę scenę łóżkową, żeby coś było". No błagam... Dla mnie wątek miłosny mógłby zostać w ogóle pominięty w tej książce, i wiele by to nie zmieniło. 
W połowie dochodzi do wydarzenia, które jest przełamujące i bardzo znaczące również w kolejnych tomach. Wiedziałam o nim wcześniej, niechcący przeczytałam opis na "Dziedzictwie ognia" zaraz po jego zakupie, więc domyślałam się co się stanie. Tylko dlatego nie płakałam.
Dopiero wtedy akcja nabiera tempa, rozkręca się. Druga połowa książki jest naprawdę świetna. To co się tam dzieje..to się chłonie momentalnie. Akcja goni akcję...druga połowa "Korony w mroku" ma tyle wydarzeń, co cały "Szklany tron". Gdyby cała taka była...


Może zacznę od bohaterów, którzy mi się podobali. 
Nehemia w tym tomie wymiata. Jest idealna. Potężna, piękna, inteligentna i pewna swego. Zaczyna tu pokazywać pazurki i tym urzeka mnie całkowicie. Dla osiągnięcia celu jest w stanie poświęcić wszystko. 
Dorian w tej części również imponuje. Obserwowanie tego, jak on się rozwija w tej książce, jak zaczyna podejmować własne decyzje, stawiać na swoim...staje się mężczyzną. To, co odkrywa, pcha go ku dalszemu rozwojowi. 
Celaena... no cóż. W pierwszej połowie jest tak irytująca, że szkoda słów. To samo mam z Chaolem. Oboje błądzą jak dzieci we mgle, a kiedy już się odnajdują, robią się z nich ciepłe kluchy. Serio. Robią się bezbarwni i jakby wręcz stracili swoje charaktery. Po Chaolu się tego mogłam spodziewać, ale nie po Obrończyni. Chaol pozostaje niestety taki do końca, jednak Celaena po pewnych wydarzeniach wreszcie bierze się za siebie i staje się z powrotem bohaterką, którą pokochałam w 1 tomie.



  
Pisałam już, ze według mnie ta część ma najpiękniejszą okładkę i to podtrzymuję. Ta czerwień...
  
 Jeżeli zaczęliście czytać tę książkę i tak jak ja utknęliście, to przebrnijcie jakoś bo naprawdę warto. Szczególnie ze względu na to, że potem nadejdzie "Dziedzictwo ognia", które rozpierdziela system.
Znieście to co się tam dzieje, może zróbcie sobie przerwę na inną książkę, gdy ta was znuży, ale absolutnie nie odkładajcie jej i z niej nie rezygnujcie!




To by było na tyle. Recenzja mojej nowej miłości, czyli "Dziedzictwa Ognia już pojutrze wieczorem



BOOK-BLOOD PRINCESS

Komentarze

Popularne posty