Wyjątkowo mały, 3-miesięczny wrap up + muzyka

Witajcie Misiaczki 💖
Jak wam mija ten letni weekend? U mnie pogoda za oknem jest wprost okropna. Ciągle tylko deszcz i burze 😥

Przychodzę więc do was z kolejną częścią podsumowania i tym razem jest to wrap up oraz mały "dodatek" muzyczny. Zapraszam.

WRAP UP


Jak widać, nie jest to jakieś wielkie podsumowanie, a wynika to głównie z tego, że w lipcu nie czytałam praktycznie wcale. I jak na pierwszy rzut oka nie wygląda to tak tragicznie, to trzeba dodać, że dwie z tych książek dokończyłam dopiero w sierpniu, a z jednej przeczytałam tylko parę "fragmentów".

I zacznijmy właśnie od tych fragmentów.
Tak jak już mówiłam w haulu, jest to zbiór reportaży i ja około połowę z nich przeczytałam, aczkolwiek nie wszystkie. Nie jest to książka, którą można przeczytać "na raz". Bywało tak, że nie mogłam nawet przeczytać artykułu w całości, bo opisywał on tak popapraną sytuację. 

Teraz książka, z którą zaczęłam czytelniczy maj.
Jest to 3 tom serii "Czas żniw", który miał swoją premierę 26 kwietnia i jak już pisałam w podsumowaniu tamtego miesiąca, byłam nawet na spotkaniu autorskim. 
Jak zapewne część z was pamięta, jestem ogromną fanką serii Samanthy Shannon, ale - cóż - "Pieśń jutra" mnie trochę zawiodła. Momentami była po prostu nudna i się dłużyła. Dlatego też, nie wiem jeszcze, czy pojawi się recenzja tego maleństwa. Muszę to jeszcze porządnie przemyśleć.


Następnie zabrałam się za ówczesną nowość.
I nad tą książką nie będę się jakoś specjalnie rozwodzić, gdyż jej recenzja już jest i możecie ją przeczytać klikając TUTAJ.
Powtórzę tylko, że książka mi się mimo wszystko podobała i uważam, że fajnie się sprawdzi na lato.

Następnie zabrałam się za koleją nowość.
Część z was wie, że jestem fanką "Prawdodziejki", recenzowałam ją TUTAJ i dodatkowo wspominałam o niej jako jednej z najlepszych książek ubiegłego roku. Nie trudno się było zatem domyślić, że sięgnę po drugi tom zaraz po jego premierze.
Oczywiście recenzja "Wiatrodzieja"się pojawi, na razie powiem wam tylko, że jestem zachwycona, uważam, że ten tom jest jeszcze lepszy od poprzedniego. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej serii, to serio polecam się zapoznać, bo - póki co - jest genialna.

Następnie przyszedł czas na książkę, którą otrzymałam od wydawnictwa YA!
Główna bohaterka książki, Parker Grant utraciła wzrok w wypadku, w którym zginęła jej matka. Niedawno zmarł również ojciec dziewczyny. Nie da się więc ukryć, że ta książka porusza trudne tematy, jednak nie skupia się ona na nich w jakiś psychologiczny sposób. Jeśli miałabym ją porównywać, to przypomina ona trochę "Niezbędnik obserwatorów gwiazd".
Oczywiście konkretniejsza recenzja pojawi się na blogu (tak, sierpień będzie obfitował w zaległe recenzje).

Poprzednia pozycja narobiła mi ochoty na książki New Adult, postanowiłam więc sięgnąć po kolejną świeżynkę.
I po raz kolejny nie otrzymałam do końca tego, na co liczyłam. Mimo wszystko książka była ciekawa, przyjemnie się ją czytało. Odłożyłam ją kilkadziesiąt stron przed końcem, już do końca nie pamiętam dlaczego, wiem tylko, że przed początkiem sierpnia jej nie skończyłam - jest to więc pierwsza z niedoczytanych książek.

Drugą jest ACOTAR.
Czytałam ją mniej więcej w tym samym czasie co poprzednią pozycję i również odłożyłam przed końcem. Trochę tam jej czytałam w lipcu, jednak były to pojedyncze rozdziały. Do końca nie rozumiem samej siebie dlaczego, ponieważ jest to świetna książka. Nawet się nie spodziewałam tak dobrej pozycji. I jak mogliście zobaczyć w poprzednim poście, mam już drugi tom, więc po skończeniu innych zaplanowanych pozycji, zabieram się za ACOMAF i nie mogę się już doczekać..

I to tyle, jeżeli chodzi o ostatnie 3 miesiące. Wiem, jest naprawdę ubogo, niestety tak wyszło, że książki nie były moimi ulubionymi towarzyszami w ostatnim czasie. Ale powoli zaczynam wracać do mojej książkowej obsesji i "czytelniczego trybu życia" 😊
Dajcie znać w komentarzach co u was słychać, jeżeli chodzi o nowo przeczytane książki 💝

MUZYKA

 Jeżeli spróbowalibyście przejrzeć piosenki przesłuchane przeze mnie w ciągu ostatnich 3 miesięcy, to znaleźlibyście mnóstwo różnorodnych utworów. Była faza na Eminema. Był okres, kiedy słuchałam tylko starego rocka. Naprawdę najróżniejsze klimaty. Jest jednak dwóch wykonawców, w dodatku polskich, którzy nieźle mnie zaskoczyli a ich utwory na stałe zagościły na moich playlistach.


 Jest to Tomasz Organek wraz z jego zespołem o nazwie, uwaga...Ørganek 😂
Grupa ta wykonuje rocka alternatywnego, który całkowicie mnie kupuje. Według mnie, wychodzi im to nawet lepiej niż zespołowi Happysad, który przecież tak lubię.


Oryginalności i tego pazura dodaje utworom głos Tomasza i ta jego chrypka.
Wydaje mi się, że tego brakowało od dawna na polskim rynku. Lubię przede wszystkim ich polskie utwory. Kocham utwory "O matko!", "Głupi ja" jak i "Missisipi w ogniu". Poniżej daję wam jednak piosenkę, która jest moją ulubioną.

 



Za kolejnego wykonawcę mogę zostać przez was wygwizdana, ale naprawdę go lubię.


Filip Szcześniak, lepiej znany jako Taco Hemingway, to polski raper oraz autor tekstów. I jak ja nie słucham polskiego rapu ani hip-hopu, tak Taco do mnie trafił. Szczerze, w  wielu jego piosenkach zwracam większą uwagę na koncept niż sam tekst.


Ale nie byłoby Taco gdyby nie Rumak, który tworzy świetne bity, które wpadają w ucho. 
Co ja będę mówić, Taco to Taco. Ja go uwielbiam. 
Nie dam wam jednak ulubionego utworu, bo takiego nie posiadam. Lubię kawałki z "Umowy o dzieło", kilka z "Marmuru", nie mówiąc już o "Trójkącie Warszawskim".



BOOK-BLOOD PRINCESS

Komentarze

Popularne posty